Kopiuj-wklej to nie zawsze jest OK: Najczęstsze naruszenia praw autorskich w internecie
W naszym poprzednim artykule wyjaśniliśmy, czym jest prawo autorskie. Dziś przechodzimy do praktyki. Internet to ocean treści, a pokusa, by z niego czerpać, jest ogromna. Niestety, łatwość kopiowania często prowadzi do naruszeń. Oto najczęstsze pułapki, w które wpadają użytkownicy i firmy.
Grafiki i zdjęcia – wizualna pułapka
- Scenariusz: Prowadzisz firmowego bloga i potrzebujesz zdjęcia do artykułu. Wpisujesz hasło w wyszukiwarkę, pobierasz najlepszy obrazek i publikujesz.
- Problem: To klasyczne naruszenie. Prawie każde zdjęcie w sieci ma autora. Użycie go bez zakupu licencji lub wyraźnej zgody jest nielegalne. Fotograf może zażądać od Ciebie wynagrodzenia.
- Rozwiązanie: Korzystaj z banków zdjęć (płatnych lub darmowych, które wyraźnie określają warunki licencji, np. do użytku komercyjnego) lub twórz własne materiały.
Tekst – plagiat w nowej odsłonie
- Scenariusz: Otwierasz sklep internetowy i kopiujesz regulamin od konkurencji, zmieniając tylko dane firmy.
- Problem: Dobrze napisany regulamin to utwór prawniczy, chroniony prawem autorskim. Jego skopiowanie to plagiat.
- Rozwiązanie: Zainwestuj w regulamin przygotowany przez prawnika. To gwarancja nie tylko legalności, ale i dopasowania do specyfiki Twojego biznesu.
Muzyka i wideo – ścieżka dźwiękowa do problemów
- Scenariusz: Nagrywasz rolkę na Instagram, promując swoją kawiarnię. Jako podkład dodajesz popularny utwór muzyczny dostępny w bibliotece aplikacji.
- Problem: Biblioteki muzyczne w social mediach często udostępniają utwory na licencji do użytku prywatnego, a nie komercyjnego. Promocja firmy to użycie komercyjne, które wymaga odrębnej, płatnej licencji.
- Rozwiązanie: Korzystaj z bibliotek muzyki bez tantiem (tzw. royalty-free), które oferują licencje do użytku komercyjnego.
Oprogramowanie – jedna licencja, wiele stanowisk
- Scenariusz: Kupujesz jedną licencję na program graficzny i instalujesz go na wszystkich komputerach w swoim małym biurze.
- Problem: Licencja na oprogramowanie precyzyjnie określa, na ilu stanowiskach można go używać. Przekroczenie tej liczby to piractwo komputerowe.
- Rozwiązanie: Zawsze czytaj warunki licencji (EULA) i kupuj tyle stanowisk, ile potrzebujesz. Audyty legalności oprogramowania są coraz częstsze.
Jeśli czegoś nie stworzyłeś, domyślnie nie masz prawa tego używać. Zanim klikniesz „kopiuj”, upewnij się, że masz do tego prawo. Ignorancja nie zwalnia z odpowiedzialności.
A jaka to odpowiedzialność? O tym, co realnie grozi za naruszenie praw autorskich – od roszczeń finansowych po odpowiedzialność karną – przeczytasz w naszym następnym, ostatnim artykule z tej serii.